(perspektywa Mirelli)
To był nasz rekord 7 godzin chodzenia po sklepach, w tym obiad w KFC, spacer po St.James Park...myślałam leżąc już w łóżku. W sumie jestem zadowolona,że udało mi się wyciągnąć Kinie na zakupy, bo ta ich bardzo nie znosi, a po drugie lubiłam z nią spędzać czas.
Przez te przemyślenia zachciało mi się spać, obróciłam się więc na drugi bok i powoli zaczynałam zasypiać jednak mój odlot w ręce mojego kochanka czyli Morfeusza przerwał dźwięk otwieranych drzwki. Zobaczyłam do tyłu i ujrzałam w wystającą głowe Kingi i jej wieczorną szope.
- Miraaa.. chciałam Ci życzyć kolorowych snów.- powiedziała
- Ja ci ich też życzę debilu, ale prosze daj mi już spać.
W odpowiedzi usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, któremu wtórował głośny śmiech blondynki.
* * *
- Dzieeeeeeń Doooobryyyy!- usłyszałam i poczułam Kingę, która rzuciła się na mnie całym ciężarem
- Ja duppczee.., która godzina? -spytałam
- Słońce ty moje ukochane, jest już 8:30. Najwyższy czas zrzucić zwłoki z łóżka - i zaczęła się śmiać i skakać po moim łóżku krzycząc "Wstawaj".
- Kurwa .. ty pizdo mała - krzyknęłam i podcięłam jej nogi swoimi nogami tak, że spadła z łożka -ja o tej godzine przewracam się na drugi bok. Daj mi spać. - zarzuciłam kołdrę na głowe i spałam dalej, a przynajmniej próbowałam.
- Jaaasnee.. chciałabyś - powiedziała dźwigając się z podłogi - w dupie żeś była, gówno widziała. Wstawaj szkoda pięknego dnia. Słońce świeci, ptaszki ćwierkają, więęęc.. to znaczy, że idziemy na spacer, potem do Milkshake City i..- wstrzymała oddech - niespodzianka- powiedziała wypuszczając powietrze.- ja pierdziele, ale ona ma w bani nasrane.
- A co to za niespodzianka?!
- Jak ci powiem to to już nie będzie niespodzianka, a teraz ruchaj dupę idź się kąpać i ogarnąć najpóźniej za 40 minut widze Cię na dole.
- Ale ja nie moge..- powiedziałam
- Booooooo?- powiedziała jak zwykle przeciągając ostatnią literę.
-Bo nie czuję nóg!-krzyknęłam
- Co ?- odpowiedziała też krzykiem, ta mała jędza bądź co bądź była ode mnie o półtorej głowy niższa.- Czekaj -ciągnęła dalej swój monolog- zadzwonie po pogotowie.. tylko jaki numer, daj mi numer, a na pewno cię uratujemy jeszcze. Zobaczysz wyjdziesz z tego, będę z Toba niezależnie od tego czy będziesz z nogami czy bez nóg.
- Downie głupi.. nie czuję nóg bo ty mi je zmiażdżyłaś. To jak mam wstać. Co ja batman jestem?
- Upss..wybacz batmanku. - wstała uśmiechając się.Ja naprawdę nie wiem, jak ona może całe życie chodzić uśmiechnięta. No chyba,że ją ktoś mega wkurzy, to wtedy pokazuje, pazurki, ale tak.. to na prawdę miła i spokojna dziewczyna. Chociaż z tym spokojna to troszkę przesadziłam.
- Dobraa.. to się idę myć - mówiłam zbierając potrzebne mi rzeczy do kąpieli
- Ołkeeej.. tylko ruchaj to dupsko bo nie ma czasu.
- Ja doobra, ale zrobie to ręką bo nie mam chuja.
- Ijee.. Miraa. ale to się pośpiesz, chyba,że mam ci w tym pomóc
- Fuujj - krzyknęłam krzywiąc się- zdupiaj zboczuchu.
Błeee.. dziewczyna z dziewczyną, ale to obleśne.Ja nigdy bym się nie pocałowała z laską nigdy.. no way.! na samą myśl tego pocałunku,aż się wzdrygnęłam.
* * *
Po rówynch 40 minutach byłam już gotowa. Na dole powitał mnie odrazu zapach ciepłych sandwichy.na samą myśl o tych kanapeczkach pociekła mi przysłowiowa ślinka.
Weszłam więc do kuchni rozgościłam się na krześle przy kuchennym blacie i patrzyłam jak moja przyjaciółka paraduje w fartuszku z łopatką w ręku po kuchni.
Jednak bardziej moją uwage przykuła sterta sandwichy.
- Kto to zje?- zwróciłam się do blondynki
- No kto.. to chyba oczywiste, że ja.- powiedziała grzebiąc w tosterze i mamrocząc przekleństwa pod nosem
-A co ze mną?- spytałam z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach Kinga odsunęła dużą sterte kanapek, a moim oczom ukazał się malutki, deserowy talerzyk z dwoma sandwichami. Uśmiech odrazu zszedł mi z twarzy.
-Co to kurwa jest?- spytałam
- Booże.. Mira jaka ty tępa strzała jesteś. To są sandwiche - powiedziała machając mi przed nosem łopatką
- No to ja widze, że sandwiche.
- To co się debilu głupio pytasz ?- spytała z udawaną powagą
- Bo ty sobie kurwa kpisz. Tylko dwa.. a co z resztą, tą.. tą - mówiłam machając rękami i pokazując jak wielka jest ta sterta kanapek- stertą
- To chyba logiczne, że ja to zjem.heelooooł!
- Nie dość, że zboczuch to pierdolony habosz pieroński- mruknęłam pod nosem, ale najwidoczniej to usłyszała bo okryła swoje śniadanie ciałem.Wzięłam więc pierwszą lepszą rzecz, którą miałam pod ręką, była to drewniana łyżka. Wskoczyłam na stół z bitewnym okrzykiem
- Broń się..!
Kinga spojrzała na mnie z góry do dołu, zrobiła minę "WTF?" i wybuchnęła śmiechem
- Z czego sie pizdo śmiejesz ? - spytałam jej
- Ja pierdole..Mira! Ty to potrafisz rozbawić człowieka z samego rana. Podciągnij lepiej spodnie.
Spojrzałam w dół no i faktycznie, zapomniałam zapiąć spodni, które pod wpływem skoku zjechały w dół.
- Dobra... wyśmiewco jemy i jedziemy.
* * *
(perspektywa Kingi)
W sumie trochę zmieniłam moje plany, bo najpierw udamy się w kierunku niespodzianki a potem pojedziemy do Milkshake City.
Właśnie jedziemy i to własnym autem. A to dzięki kuzynce Mirelli, która nam je załatwiła.. moje życie jest piękne. Jednak za nim Mira zeszła do garażu spakowałam do naszego kochanego cudeńka dwie torby na trening.
No tak wczoraj wieczorem jak wróciłyśmy z zakupów poszukałam kilku klubów i zazdwoniłam do jednego, do którego miałyśmy najbliżej i zaprosili nas na trening. I musze przyznac byłam w szoku, jednak niech te szmaty z Ruchu teraz mi zazdroszczę. huehueue.
Ale wracając do rzeczy, to dzięki sytuacji Mirelli mamy 2 miesiące tzw. okresu sprawdzającego. I dopiero po nim powiedzą nam czy nas chcą czy nie. To w sumie dobrze.
Gdy Mira zeszła do garażu wsiadłyśmy do naszego cacka, ja oczywiście za kierownicą i ruszyłysmy przed siebie.
- Gdzie mnie wywozisz ? - spytała Mira
- Do lasu, zgwałcić Cię - odpowiedziałam z lekkim sarkazmem.
- Aha.. fajnie, dzięki, że mnie uświadomiłaś. Wiesz jednak wolałabym, żeby to był przystojny brunet, a nie najlepsza przyjaciółka
- Sponioo.. nie to nie..- i pokazałam jej język.
Mira włączyła radio, speaker zapowiedział jakiś znany boysband jednak nie wymienił nazwy.Postanowiłyśmy więc posłuchać audycji do końca, bo w sumie same jeszcze 2,5 lata temu jarałyśmy się tutejszym boysbandem, których nazwa brzmiała jakoś.. One Kirection.. nie nie tak.. a już wiem One Direction.
Jednak z moich rozważań bardzo inteligentnych na temat nazwy brytyjskiego zespołu wyrwał mnie krzyk Mirelli
- AAAaaaaa.!! Czy ty słyszysz to samo co ja..?!- zaczęła mi krzyczeć do ucha
- Jak się zamkniesz to usłysze bo jak na razie słysze twoje piski, które nie traktują łagodnie moich uszu.
Gdy tylko się uspokoiła usłyszałam wkońcu słowa piosenki:
Baby You light up my world like nobody else
the way that
you flip your hair gets me overwhelmed
Gdzieś to już słyszałam, tylko gdzie..
- I.. iii.. ii..?- wyła Mira
- Co ii ?- spytałam
- Wiesz kto to jestt.?!
- Aa.. One Direction - jednak potrzebowałam chwili, żeby sobie przypomnieć dokładnie.o kogo chodzi.- Powiem Ci, że przed chwilą o nich myślałam.
- Dobrze,że nam przeszło co nie.. ?- spytała
- Tak i to bardzo dobrze - odpowiedziałam troche smutna
- A kiedy będziemy na miejscu? - spytała jeszcze raz
- Za 2 minuty będziemy na miejscu - odpowiedziałam i skupiłam się na drodze.
Gdy dojechałyśmy na miejsce Mira spojrzała na mnie, potem na torby, które wyciągałam z bagażnika, na mnie, znowu na torby jeszcze raz na mnie a potem na hale.
- Ooo nie, nie, nie i jeszcze raz nie.. ty chyba nie myślisz, że..
-Jak najbardziej tak - przerwałam jej połowie zdania. - Idziemy tam razem. Jak coś możemy zrezygnować po 2 miesiącach
- Po iluuuu ? - wydarła się na 3/4 ulicy.
- Dwóch miesiącach - powtórzyłam ze spokojem podając jej torbę
- Czy Ciebie pojebało?
- Nieee, ale wiesz to okres przygotowawczy więc po2 tygodniach będziesz mogła zrezygnować
- Dobra, niech stracę 2 tygodnie, a potem stamtąd wychodze. - powiedziała trochę zła podchodząc do mnie i chwytając za rękę.- Ale to razem tak ?
- Razem - odpowiedziałam mając uśmiech na twarzy
- To chodźmy na trening - powiedziała poważnym i stanowczym głosem i ruszyła przed siebie. Ja stałam jak zaczarowana.
- Co tak stoisz jak ten ciul. Chcesz się spóźnić na pierwszy trening?
- Ymmm.. niee.- odpowiedziałam i ruszyłam za nią
* * *
Po treningu postanowiłam wziąść przyjaciółkę w nagrodę do Milkshake City, a wieczorem do klubu na impreze. Co na pewno poprawi jej humor.
( w tym samym czasie-perspektywa Zayna)
Noo.. nareszcie w domu.. pomyślałem gdy podjechaliśmy pod nasz dom. Przez te kilka tygodni spędzonych w USA zatęskniłem za moim pokojem i łóżkiem.
- No chłopaki - zwrócił się do nas Paul nasz manager -wnosicie walizki do pokoi i od tego momentu macie 2 miesiące wolnego ode mnie i wszystkiego co związane jest z tym biznesem.
- Yeeeeaaah- krzyknęliśmy wszyscy razem, po czym cała czwórka ruszyła w strone jednych drzwi, a ja siedziałam i patrzyłem na te tępe strzały co zrobią.
- Czeekaj.. - krzyknął Horan na co cała czwórka zatrzymała się w miejscu - ja pierwszy - już miał wychodzić jednak reszta bandy mu na to nie pozwoliła.
- Ja chciałbyś grubasie - rzucił Styles
- Eeej.. ranisz.
- ejejeje..! - odezwał się tym razem Louis- Starsi mają pierwszeństwo - i rzucił się na klamkę
Do tej bandy dołączył jeszcze Liam, tłumacząc im kto i dlaczego powinnien wyjść. Przewróciłem teatralnie oczami, otworzyłem drzwi z mojej strony i wychodząc krzyknałem do nich
- Debile to auto ma 2 pary drzwi z tyłu - i poszedłem wyciągnąć walizki.
Po 5 minutach załapli o co chodzi i udało im się wydostać z auta. Każdy z nas wziął swoje walizki i ruszliśmy do swoich pokoi.
- Baandaa! - krzyknął Lou- Idziemy do naszego ulubionego, ukochanego, różowego Milkshake City?
- Taaaaak - krzyknęłiśmy wszyscy ze swoich pokoi.
- Too moje słodziaki - darł się Lou za 10 minut wszyscy czekacie na dole.
Lezałem na łóżku i wpatrywałem się w sufit, uwielbiałem te chwile ciszy gdy nic,ani nikt mi nie przeszkadzał.
-AAAAAAAAA - mówiłem już, że lubię te chwile gdy mi nikt nie przeszkadza, zmieniam zdanie ja je poprostu uwielbiam. Wstałem więc z łóżka i skierowałem się w stronę pokoju Irlandczyka, z którego dobiegał krzyk radości.
- Niall - zaczął Liam - co się stało?! Otwarli nowe Nandos?
Drugi rodział.. miał być trochę dłuższy i jest, ale postanowiłam go podzielić na dwie części. !
Więc bardzo ładnie proszę o komentarze, co sądzicie i wgl.
Pozdrawiam i całuję
K.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz