(dalej perspektywa Zayna)
- Nieee - zaprzeczył blondynek
- Więc Vas Hapennin Niall ?- spytałem
- Mamy sąsiadów - i pokazałam palcem okno, które znajdowało się naprzeciwko.
Wszyscy jak jeden mąż skierowaliśmy się do okien.I zaczęliśmy całą sytuację komentować. Lou, że na reszcie pozbyliśmy się tych starców, Niall, że pewnie lubią jeść, Liam gadał coś o jakiś książkach, ja zastanawiałem się czy mają ogromne lustro, a Harry mamrotał coś o dziewczynach.
- Wiecie co - zaczął po dłuższej chwili Liam - wydaje mi się, że to sąsiadka i to na bank, nawet cztery -
- Czemu tak sądzisz ? - spytał Harry
- Po sukience, która wisi na szafie
- Aaaaaa - odparliśmy wspólnie.
- Jaa..ee Nialeerku, skarbie irlandczyku ty mój najsłodszy na świecie
- Czego Styles ? - warknął Niall
- A skąd wiesz,że ja coś chcę.
- Bo Cię znam - odparł dumnie.
- Nie chciałbyś może zamienić się pokojami
- Nie
- Dzięki, fajnego mam kolege
- Ty nie masz kolegów Harry - powiedział Louis i skierował się na dół, a my wszyscy za nim.
* * *
(perspektywa Kingi)
- Mirka.. teraz czas na jedną z nagród. Za to, że poszłaś ze mną na trening, zapraszam Cię do Milkshake City.
- A druga? - spytała z ciekawością
- Wieczorem - odparłam i zaczęłam wzrokiem szukać jakiegoś miejsca do zaparkowania. Po chwili znalazłam miejsce idealne przy samym wejściu. Zaczęłam podwoli podjeżdżać do miejsca, gdy nagle jakiś baran nadjechał z drugiej strony i wcisnął mi się centralnie przed nosem.
- No chyba kurwa nie !- zaczęłam się drzeć - Zabiję tego skurwysyna
- Ejeje.. Kinia wrzuć na luz - uspokajała mnie ze śmiechem Mira
- No, ale przez tego chuja muszę zaparkować dalej, zabiję.. po prostu zabiję za takie chamstwo.
- No już, już.. wdech i wydech. - zaczęła śmiać się Mira - Zaparkuj tam dalej i idziemy na te shake.
Gdy weszłyśmy do pomieszczenia odrazu uderzył mi w nozdrza słodki zapach, zaciągnęłam się odrazu rozkoszując się ta słodyczą.
- Te ... narkoman - szturchnęła mnie Mira - rusz się - i pociągnęła mnie w kierudnku lady.
Gdy podchodziłyśmy do lady zdążyłam wzrokiem ogarnąć cały lokal, który był w sumie pusty, nie licząc jednego rogu, w którym siedziała piątka jakiś przydupasów, która ciągle się z czegoś śmiałą. Było tak cicho, że mogłam usłyszeć strzępy ich rozmowy. ' hahahaha jej mina bezcenna Nialler',
' taa to było dobre, wjechać na to miejsce tego się najwidoczniej nie spodziewała', ' hahah dobre nialler, dobre', ' Nigdy wiecej Niall nie prowadzi gdy ja siedze na przednim siedzeniu.'
O ty pizdo.. pomyślałam, zabije Cię za to chamstwo na parkingu.
Już zrobiłam pierwszy krok w ich stronę gdy zatrzymał mnie głos Miry
- Geniuszu!
- Coo? - spytałam odwracając się przodem do lady
- Jakiego chcesz shake.
- Hm.. daj mi pomyśleć. Poproszę ofertę dnia.
Dobra.. już wrzucam na luz, jestem w barze z najlepszą przyjaciółką i nawet takie udupy nasłonecznione nie zepsują mi tego czasu. Gdy dostałysmy drinki zapłaciłam za nie i ruszyłysmy w kierunku stolika rozmawiając o treningu.Gdy byłyśmy w połowie drogi zawołał mnie ekspedient bo zapomniałam zabrać reszty.Wróciłam się więc do lady, a gdy się odwróciłam poczułam, że mam na sobie mokrą, słodką i na dodatek lepką ciecz. Usłyszałam ciche "upss.. wybacz",a także komentarz Mirelli wypowiedziany po polsku " ma przejebane".
- Kuuurwaaa! - krzyknęłam po polskulecz po chwili się opamiętałam i zaczęłam nawijać po angielsku - patrz jak chodzisz kretynie, przez ciebie jestem cała brudna, a to moja ulubiona rozumiesz ulubiona koszulka, więc już jesteś martwy - krzyczałam dalej na blondyna który mnie oblał. Po moim monologu usłyszałam ciche śmiechy z kąta więc zwróciłam się do kolegów, od tego przydupasa
- Z czego kurwa rżycie, macie za dużo zębów?
I już kierowałam się w ich stronę gdy podbiegł do mnie szef lokalu tłumacząc mi na ucho, że powinnam przestać bo to znany brytyjski boysband One Direction i żebym nie robiła afery bo mnie stąd wyrzucą.
Tego było już za wiele, wydarłam się więc na tego szefa, że gówno mnie to obchodzi, że są to jacyś jebani celebryci, że pomimo tego, że są znani obowiązuje jakaś kultura na tym świecie.
- Kingaa! - podeszła do mnie Mirella - już ogarnij się.
- Nie - krzyknęłam- nie będę spokojna bo to już jest przesada, żeby traktowac kogoś ulgowo za bezczelność.
- W takim razie muszę panią i jej koleżanke wyprosić z lokalu- powiedział szef
- Dobraa! - odparłam - ale zanim wyjdę zrobię jedną małą rzecz.
Wziełam do ręki mojego shake, ściągnęłam pokrywkę i całą zawartość wylałam na tego blondyna komentując
- To za bluzke i miejsce parkingowe.
Gdy wychodziłam, słyszałam jeszcze śmiechy i to jak bardzo szef przepraszał tego przydupasa. Gdy wsiadłam do auta. Oparłam się o kierownicę i zaczęłam głęboko oddychać. Siedziałyśmy w tej ciszy z jakieś dobre pięc minut.Po czym odezwałam się pierwsza
- Wybacz mi Mira zepsułam Ci humor i w ogóle zwaliłam na całej linii, przepraszam za moje zachowanie.
- Wiesz.. w sumie dobrze postąpiłąś. Nie będzie Ci przecież jakaś gwiazda podskakiwać, tylko nie wiem czy zdałaś sobie sprawę kogo właśnie skompromitowałaś.
- No właśnie nie..wiem, że tylko jakiś boysband.
- Tępaku ty, to był One Direction, a ty oblałaś samego Nialla Horana, w którym jeszcze 2,5 lata temu się podkochiwałaś.
- Cooo!?- spytałam, nie dowierzałam w to co ona powiedziała
- Noo.! Ale powiem Ci jedno mina jego i jego kolegów była bezcenna. Teraz wiem, że na pewno nie będziemy się nudzić przez te 4 lata studiów. - i zaczęła się śmiać po chwili dołączyłam do niej, no tak w sumie racja działałam impulsywnie nie myśląc o tym kogo 'upokarzam'.
Gdy skończyłyśmy się śmiać, zapaliłam auto i wróciłyśmy do domu.
Gdy weszłyśmy do naszego domku, postanowiłam iść pod prysznic i okąpać się. Weszłam do mojego pokoju, odpaliłam laptopa i weszłam na facebooka, żeby zobaczyć co u znajomych z polski słychać.Jak zwykle wszyscy kończyli juz wakacje i dodawali zdjecia. No to teraz zapełni się moja lista powiadomien, że zostałam oznaczona tu i tam. Pusciłam więc muzyke z laptopa i zaczęłam szukać jakiś rzeczy do przebrania. Nagle poczułam czyjś wzrok na sobie, odwróciłam się w stronę okna i myślałam, ze dostane zawału z okna naprzeciwko patrzał na mnie z zdziwieniem brudny jeszcze Niall.Podbiegłam do okna, otwarłam je i powiedziałam w jego stronę wytykając go palcem
- Tyy..!
- Tyyy - popatrzał na mnie także ze złością w oczach - Miałem nadzieje, że będzie tu mieszkała jakaś ładniejsza dziewczyna,a nie jakiś pasztet, który uciekł mi z lodówki 2 tygodnie temu
- Wyborny suchar milordzie- odparłam z kpiną- ja miałam nadzieje, że w tym Twoim oknie nigdy nie zobacze takiej krzywej mordy.
- Przegiełaś - powiedział i zamknął okno, a także zasłonił żaluze
- I dobrze - krzyknęłam w jego stronę - nigdy Cię nie lubiłam - dodałam po chwili
Zamykałam już okno gdy usłyszałam jeszcze jego krzyk
- Bo mnie pizdo wcześniej nie znałaś więc nie mogłaś mnie lubić. - inteligent sie kurwa znalazł pomyślałam i zasłoniłam okno.Po chwili do pokoju wparowała Mirella
- A ty co ?! Juz sama do siebie gadasz? - spytała
- Nie, ale wolałabym to od tego co mnie spotkało.
- A mianowicie.. ?
- Naszymi zacnymi sąsiadami jest zespół One Direction,a na przeciwko mnie ma okna sam Niall Horan.
- Serio.. - i podbiegła do okna, odsłoniła trochę żaluzje i pomachała.Wcisnęłam się obok niej i zobaczyłam w oknie Zayna, ja także uśmiechnęłam się do mulata. Jednak po chwili ukazał nam się także ten cham. Zrobiłam więc krzywą minę i odeszłam od okna. Wzięłam rzeczy do kąpieli i poszłam do łazienki.
Spojrzałam na moje lustrzane odbicie. Stałam tak i patrzyłam się na samą siebie.Nie wiem ile tak stałam, ale w pewnym momencie poczułam coś mokrego na policzku, była to łza, jedna jedyna, która była wywołana milionem wspomnień. Wspomnień, które uświadomiły mi jak bardzo się zmieniłam.
Jednak co za dużo to nie zdrowo. Wzięłam więc szybką kąpiel i jak najszybciej wyszłam z niej w samej bieliźnie.
Włączyłam radio i zaczęłam biegać i tańczyć w rytm w samej bieliźnie porządkując rzeczy, które były porozrzucane po pokoju, nie było ich wiele, ale wolałam mieć porządek.
Nagle z radia zaczął lecieć jeden z moich ulubionych kawałków LMFAO " I'm sexy and i know it", zawołałam więc tego udupa nasłonecznionego, z którym mieszkam, żeby szybko przyszła bo Zayn Malik ją wołą do okna.
Naprawdę nigdy, ale nigdy Mira nie przybiegła tak szybko. To był jej rekord.
-Wieesz- powiedziałam do niej - na to spotkanie mogłas się przynajmniej ubrać. i zaczełam się z nieć śmiać
- Z czego rżysz baranie, sama jesteś w samej bieliźnie więc nie marudź, dopierco co wyszłam spod prysznica i o mało co nie zabiłam się o drzwi.
- Oj tam, oj tam.. ale tak serio. Słuchaj co leci.
Everybody stops and staring at me
I got passion in my pants and I ain't
afraid to show it show it show itMira odrazu podłapała i gdy tylko usłyszałyśmy pierwsze takty refrenu zaczęłyśmy skakać i drzeć się jak poparzone
- Ajmm.. seekssii end aj noł it.. - krzyczała Mira i bujała biodrami do taktu.
Zaczęłyśmy się śmiać, to pewnie musiało z boku komicznie wyglądać. Ale jesteśmy u siebie więc co się będziemy. Mira już ie miała siły więc rzuciła się na łóżko a ja dalej bansowałam. Co ona skomentowała
- Bansuj dziwko bansuj - i zaczęła się śmiać
- Dzięki - powiedziałam i wskoczyłam na łóżko, które znajduje się na przeciw okna.Pociągnęłam Mirelle za sobą i czekałyśmy na nasz ulubiony moment. Założyłyśmy ręce za głowy i gdy tylko zaczęli śpiewać my dołączyłyśmy do nich także trzęsąc naszymi ciałami.
- Wiggle, wiggle, wiggle, wiggle, wiggle yeah - zaśpiewała Mira
- Wiggle, wiggle, wiggle, wiggle, wiggle yeah - powtórzyłam i spadłysmy z łóżka. Zaczęłyśmy się śmiać leżąc na podłodze.
Nagle usłyszałyśmy jak ktoś się śmieje i klaszcze. Wstałyśmy więc szybko z ziemi i skierowałyśmy swój wzrok w tamtą stronę.
- Ja pierdole - przeklnęłam po polsku. W oknie stał cały zespół One Direction z kamera w reku
-BRAWOOO!- darli się na cały głos
- Idźcie do Mam Talent - krzyknął Harry
- Bardziej do klubu ze striptizem - krzyknął Louis i zaczęli się wszyscy śmiać, wszyscy
Uśmiechnęłam się do nich, i ładnie ukłoniłam krzycząc
- Dziękuje publiczności za gromkie brawa, i tak liczne przybycie, a teraz wybaczcie bo księżniczki idą jeść.
- SMACZNEGO !!- krzyknął Louis i Harry, na co ukłoniłyśmy się jeszcze raz. Jednak za nim poszłam skierowałam swój wzrok na Nialla, który patrzył się na mnie choćbym mu zajebała tępym młotkiem matke.
3 skończony fuck yeah. !
Cieszmy się i radujmy.Prosze o komentarze.! Tak bardzo, bardzo.!
Kolorowych wszystkich.
K.xx
czwartek, 17 maja 2012
środa, 16 maja 2012
Rozdział 2
(perspektywa Mirelli)
To był nasz rekord 7 godzin chodzenia po sklepach, w tym obiad w KFC, spacer po St.James Park...myślałam leżąc już w łóżku. W sumie jestem zadowolona,że udało mi się wyciągnąć Kinie na zakupy, bo ta ich bardzo nie znosi, a po drugie lubiłam z nią spędzać czas.
Przez te przemyślenia zachciało mi się spać, obróciłam się więc na drugi bok i powoli zaczynałam zasypiać jednak mój odlot w ręce mojego kochanka czyli Morfeusza przerwał dźwięk otwieranych drzwki. Zobaczyłam do tyłu i ujrzałam w wystającą głowe Kingi i jej wieczorną szope.
- Miraaa.. chciałam Ci życzyć kolorowych snów.- powiedziała
- Ja ci ich też życzę debilu, ale prosze daj mi już spać.
W odpowiedzi usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, któremu wtórował głośny śmiech blondynki.
* * *
- Dzieeeeeeń Doooobryyyy!- usłyszałam i poczułam Kingę, która rzuciła się na mnie całym ciężarem
- Ja duppczee.., która godzina? -spytałam
- Słońce ty moje ukochane, jest już 8:30. Najwyższy czas zrzucić zwłoki z łóżka - i zaczęła się śmiać i skakać po moim łóżku krzycząc "Wstawaj".
- Kurwa .. ty pizdo mała - krzyknęłam i podcięłam jej nogi swoimi nogami tak, że spadła z łożka -ja o tej godzine przewracam się na drugi bok. Daj mi spać. - zarzuciłam kołdrę na głowe i spałam dalej, a przynajmniej próbowałam.
- Jaaasnee.. chciałabyś - powiedziała dźwigając się z podłogi - w dupie żeś była, gówno widziała. Wstawaj szkoda pięknego dnia. Słońce świeci, ptaszki ćwierkają, więęęc.. to znaczy, że idziemy na spacer, potem do Milkshake City i..- wstrzymała oddech - niespodzianka- powiedziała wypuszczając powietrze.- ja pierdziele, ale ona ma w bani nasrane.
- A co to za niespodzianka?!
- Jak ci powiem to to już nie będzie niespodzianka, a teraz ruchaj dupę idź się kąpać i ogarnąć najpóźniej za 40 minut widze Cię na dole.
- Ale ja nie moge..- powiedziałam
- Booooooo?- powiedziała jak zwykle przeciągając ostatnią literę.
-Bo nie czuję nóg!-krzyknęłam
- Co ?- odpowiedziała też krzykiem, ta mała jędza bądź co bądź była ode mnie o półtorej głowy niższa.- Czekaj -ciągnęła dalej swój monolog- zadzwonie po pogotowie.. tylko jaki numer, daj mi numer, a na pewno cię uratujemy jeszcze. Zobaczysz wyjdziesz z tego, będę z Toba niezależnie od tego czy będziesz z nogami czy bez nóg.
- Downie głupi.. nie czuję nóg bo ty mi je zmiażdżyłaś. To jak mam wstać. Co ja batman jestem?
- Upss..wybacz batmanku. - wstała uśmiechając się.Ja naprawdę nie wiem, jak ona może całe życie chodzić uśmiechnięta. No chyba,że ją ktoś mega wkurzy, to wtedy pokazuje, pazurki, ale tak.. to na prawdę miła i spokojna dziewczyna. Chociaż z tym spokojna to troszkę przesadziłam.
- Dobraa.. to się idę myć - mówiłam zbierając potrzebne mi rzeczy do kąpieli
- Ołkeeej.. tylko ruchaj to dupsko bo nie ma czasu.
- Ja doobra, ale zrobie to ręką bo nie mam chuja.
- Ijee.. Miraa. ale to się pośpiesz, chyba,że mam ci w tym pomóc
- Fuujj - krzyknęłam krzywiąc się- zdupiaj zboczuchu.
Błeee.. dziewczyna z dziewczyną, ale to obleśne.Ja nigdy bym się nie pocałowała z laską nigdy.. no way.! na samą myśl tego pocałunku,aż się wzdrygnęłam.
* * *
Po rówynch 40 minutach byłam już gotowa. Na dole powitał mnie odrazu zapach ciepłych sandwichy.na samą myśl o tych kanapeczkach pociekła mi przysłowiowa ślinka.
Weszłam więc do kuchni rozgościłam się na krześle przy kuchennym blacie i patrzyłam jak moja przyjaciółka paraduje w fartuszku z łopatką w ręku po kuchni.
Jednak bardziej moją uwage przykuła sterta sandwichy.
- Kto to zje?- zwróciłam się do blondynki
- No kto.. to chyba oczywiste, że ja.- powiedziała grzebiąc w tosterze i mamrocząc przekleństwa pod nosem
-A co ze mną?- spytałam z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach Kinga odsunęła dużą sterte kanapek, a moim oczom ukazał się malutki, deserowy talerzyk z dwoma sandwichami. Uśmiech odrazu zszedł mi z twarzy.
-Co to kurwa jest?- spytałam
- Booże.. Mira jaka ty tępa strzała jesteś. To są sandwiche - powiedziała machając mi przed nosem łopatką
- No to ja widze, że sandwiche.
- To co się debilu głupio pytasz ?- spytała z udawaną powagą
- Bo ty sobie kurwa kpisz. Tylko dwa.. a co z resztą, tą.. tą - mówiłam machając rękami i pokazując jak wielka jest ta sterta kanapek- stertą
- To chyba logiczne, że ja to zjem.heelooooł!
- Nie dość, że zboczuch to pierdolony habosz pieroński- mruknęłam pod nosem, ale najwidoczniej to usłyszała bo okryła swoje śniadanie ciałem.Wzięłam więc pierwszą lepszą rzecz, którą miałam pod ręką, była to drewniana łyżka. Wskoczyłam na stół z bitewnym okrzykiem
- Broń się..!
Kinga spojrzała na mnie z góry do dołu, zrobiła minę "WTF?" i wybuchnęła śmiechem
- Z czego sie pizdo śmiejesz ? - spytałam jej
- Ja pierdole..Mira! Ty to potrafisz rozbawić człowieka z samego rana. Podciągnij lepiej spodnie.
Spojrzałam w dół no i faktycznie, zapomniałam zapiąć spodni, które pod wpływem skoku zjechały w dół.
- Dobra... wyśmiewco jemy i jedziemy.
* * *
(perspektywa Kingi)
W sumie trochę zmieniłam moje plany, bo najpierw udamy się w kierunku niespodzianki a potem pojedziemy do Milkshake City.
Właśnie jedziemy i to własnym autem. A to dzięki kuzynce Mirelli, która nam je załatwiła.. moje życie jest piękne. Jednak za nim Mira zeszła do garażu spakowałam do naszego kochanego cudeńka dwie torby na trening.
No tak wczoraj wieczorem jak wróciłyśmy z zakupów poszukałam kilku klubów i zazdwoniłam do jednego, do którego miałyśmy najbliżej i zaprosili nas na trening. I musze przyznac byłam w szoku, jednak niech te szmaty z Ruchu teraz mi zazdroszczę. huehueue.
Ale wracając do rzeczy, to dzięki sytuacji Mirelli mamy 2 miesiące tzw. okresu sprawdzającego. I dopiero po nim powiedzą nam czy nas chcą czy nie. To w sumie dobrze.
Gdy Mira zeszła do garażu wsiadłyśmy do naszego cacka, ja oczywiście za kierownicą i ruszyłysmy przed siebie.
- Gdzie mnie wywozisz ? - spytała Mira
- Do lasu, zgwałcić Cię - odpowiedziałam z lekkim sarkazmem.
- Aha.. fajnie, dzięki, że mnie uświadomiłaś. Wiesz jednak wolałabym, żeby to był przystojny brunet, a nie najlepsza przyjaciółka
- Sponioo.. nie to nie..- i pokazałam jej język.
Mira włączyła radio, speaker zapowiedział jakiś znany boysband jednak nie wymienił nazwy.Postanowiłyśmy więc posłuchać audycji do końca, bo w sumie same jeszcze 2,5 lata temu jarałyśmy się tutejszym boysbandem, których nazwa brzmiała jakoś.. One Kirection.. nie nie tak.. a już wiem One Direction.
Jednak z moich rozważań bardzo inteligentnych na temat nazwy brytyjskiego zespołu wyrwał mnie krzyk Mirelli
- AAAaaaaa.!! Czy ty słyszysz to samo co ja..?!- zaczęła mi krzyczeć do ucha
- Jak się zamkniesz to usłysze bo jak na razie słysze twoje piski, które nie traktują łagodnie moich uszu.
Gdy tylko się uspokoiła usłyszałam wkońcu słowa piosenki:
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
Gdzieś to już słyszałam, tylko gdzie..
- I.. iii.. ii..?- wyła Mira
- Co ii ?- spytałam
- Wiesz kto to jestt.?!
- Aa.. One Direction - jednak potrzebowałam chwili, żeby sobie przypomnieć dokładnie.o kogo chodzi.- Powiem Ci, że przed chwilą o nich myślałam.
- Dobrze,że nam przeszło co nie.. ?- spytała
- Tak i to bardzo dobrze - odpowiedziałam troche smutna
- A kiedy będziemy na miejscu? - spytała jeszcze raz
- Za 2 minuty będziemy na miejscu - odpowiedziałam i skupiłam się na drodze.
Gdy dojechałyśmy na miejsce Mira spojrzała na mnie, potem na torby, które wyciągałam z bagażnika, na mnie, znowu na torby jeszcze raz na mnie a potem na hale.
- Ooo nie, nie, nie i jeszcze raz nie.. ty chyba nie myślisz, że..
-Jak najbardziej tak - przerwałam jej połowie zdania. - Idziemy tam razem. Jak coś możemy zrezygnować po 2 miesiącach
- Po iluuuu ? - wydarła się na 3/4 ulicy.
- Dwóch miesiącach - powtórzyłam ze spokojem podając jej torbę
- Czy Ciebie pojebało?
- Nieee, ale wiesz to okres przygotowawczy więc po2 tygodniach będziesz mogła zrezygnować
- Dobra, niech stracę 2 tygodnie, a potem stamtąd wychodze. - powiedziała trochę zła podchodząc do mnie i chwytając za rękę.- Ale to razem tak ?
- Razem - odpowiedziałam mając uśmiech na twarzy
- To chodźmy na trening - powiedziała poważnym i stanowczym głosem i ruszyła przed siebie. Ja stałam jak zaczarowana.
- Co tak stoisz jak ten ciul. Chcesz się spóźnić na pierwszy trening?
- Ymmm.. niee.- odpowiedziałam i ruszyłam za nią
* * *
Po treningu postanowiłam wziąść przyjaciółkę w nagrodę do Milkshake City, a wieczorem do klubu na impreze. Co na pewno poprawi jej humor.
( w tym samym czasie-perspektywa Zayna)
Noo.. nareszcie w domu.. pomyślałem gdy podjechaliśmy pod nasz dom. Przez te kilka tygodni spędzonych w USA zatęskniłem za moim pokojem i łóżkiem.
- No chłopaki - zwrócił się do nas Paul nasz manager -wnosicie walizki do pokoi i od tego momentu macie 2 miesiące wolnego ode mnie i wszystkiego co związane jest z tym biznesem.
- Yeeeeaaah- krzyknęliśmy wszyscy razem, po czym cała czwórka ruszyła w strone jednych drzwi, a ja siedziałam i patrzyłem na te tępe strzały co zrobią.
- Czeekaj.. - krzyknął Horan na co cała czwórka zatrzymała się w miejscu - ja pierwszy - już miał wychodzić jednak reszta bandy mu na to nie pozwoliła.
- Ja chciałbyś grubasie - rzucił Styles
- Eeej.. ranisz.
- ejejeje..! - odezwał się tym razem Louis- Starsi mają pierwszeństwo - i rzucił się na klamkę
Do tej bandy dołączył jeszcze Liam, tłumacząc im kto i dlaczego powinnien wyjść. Przewróciłem teatralnie oczami, otworzyłem drzwi z mojej strony i wychodząc krzyknałem do nich
- Debile to auto ma 2 pary drzwi z tyłu - i poszedłem wyciągnąć walizki.
Po 5 minutach załapli o co chodzi i udało im się wydostać z auta. Każdy z nas wziął swoje walizki i ruszliśmy do swoich pokoi.
- Baandaa! - krzyknął Lou- Idziemy do naszego ulubionego, ukochanego, różowego Milkshake City?
- Taaaaak - krzyknęłiśmy wszyscy ze swoich pokoi.
- Too moje słodziaki - darł się Lou za 10 minut wszyscy czekacie na dole.
Lezałem na łóżku i wpatrywałem się w sufit, uwielbiałem te chwile ciszy gdy nic,ani nikt mi nie przeszkadzał.
-AAAAAAAAA - mówiłem już, że lubię te chwile gdy mi nikt nie przeszkadza, zmieniam zdanie ja je poprostu uwielbiam. Wstałem więc z łóżka i skierowałem się w stronę pokoju Irlandczyka, z którego dobiegał krzyk radości.
- Niall - zaczął Liam - co się stało?! Otwarli nowe Nandos?
Drugi rodział.. miał być trochę dłuższy i jest, ale postanowiłam go podzielić na dwie części. !
Więc bardzo ładnie proszę o komentarze, co sądzicie i wgl.
Pozdrawiam i całuję
K.
To był nasz rekord 7 godzin chodzenia po sklepach, w tym obiad w KFC, spacer po St.James Park...myślałam leżąc już w łóżku. W sumie jestem zadowolona,że udało mi się wyciągnąć Kinie na zakupy, bo ta ich bardzo nie znosi, a po drugie lubiłam z nią spędzać czas.
Przez te przemyślenia zachciało mi się spać, obróciłam się więc na drugi bok i powoli zaczynałam zasypiać jednak mój odlot w ręce mojego kochanka czyli Morfeusza przerwał dźwięk otwieranych drzwki. Zobaczyłam do tyłu i ujrzałam w wystającą głowe Kingi i jej wieczorną szope.
- Miraaa.. chciałam Ci życzyć kolorowych snów.- powiedziała
- Ja ci ich też życzę debilu, ale prosze daj mi już spać.
W odpowiedzi usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi, któremu wtórował głośny śmiech blondynki.
* * *
- Dzieeeeeeń Doooobryyyy!- usłyszałam i poczułam Kingę, która rzuciła się na mnie całym ciężarem
- Ja duppczee.., która godzina? -spytałam
- Słońce ty moje ukochane, jest już 8:30. Najwyższy czas zrzucić zwłoki z łóżka - i zaczęła się śmiać i skakać po moim łóżku krzycząc "Wstawaj".
- Kurwa .. ty pizdo mała - krzyknęłam i podcięłam jej nogi swoimi nogami tak, że spadła z łożka -ja o tej godzine przewracam się na drugi bok. Daj mi spać. - zarzuciłam kołdrę na głowe i spałam dalej, a przynajmniej próbowałam.
- Jaaasnee.. chciałabyś - powiedziała dźwigając się z podłogi - w dupie żeś była, gówno widziała. Wstawaj szkoda pięknego dnia. Słońce świeci, ptaszki ćwierkają, więęęc.. to znaczy, że idziemy na spacer, potem do Milkshake City i..- wstrzymała oddech - niespodzianka- powiedziała wypuszczając powietrze.- ja pierdziele, ale ona ma w bani nasrane.
- A co to za niespodzianka?!
- Jak ci powiem to to już nie będzie niespodzianka, a teraz ruchaj dupę idź się kąpać i ogarnąć najpóźniej za 40 minut widze Cię na dole.
- Ale ja nie moge..- powiedziałam
- Booooooo?- powiedziała jak zwykle przeciągając ostatnią literę.
-Bo nie czuję nóg!-krzyknęłam
- Co ?- odpowiedziała też krzykiem, ta mała jędza bądź co bądź była ode mnie o półtorej głowy niższa.- Czekaj -ciągnęła dalej swój monolog- zadzwonie po pogotowie.. tylko jaki numer, daj mi numer, a na pewno cię uratujemy jeszcze. Zobaczysz wyjdziesz z tego, będę z Toba niezależnie od tego czy będziesz z nogami czy bez nóg.
- Downie głupi.. nie czuję nóg bo ty mi je zmiażdżyłaś. To jak mam wstać. Co ja batman jestem?
- Upss..wybacz batmanku. - wstała uśmiechając się.Ja naprawdę nie wiem, jak ona może całe życie chodzić uśmiechnięta. No chyba,że ją ktoś mega wkurzy, to wtedy pokazuje, pazurki, ale tak.. to na prawdę miła i spokojna dziewczyna. Chociaż z tym spokojna to troszkę przesadziłam.
- Dobraa.. to się idę myć - mówiłam zbierając potrzebne mi rzeczy do kąpieli
- Ołkeeej.. tylko ruchaj to dupsko bo nie ma czasu.
- Ja doobra, ale zrobie to ręką bo nie mam chuja.
- Ijee.. Miraa. ale to się pośpiesz, chyba,że mam ci w tym pomóc
- Fuujj - krzyknęłam krzywiąc się- zdupiaj zboczuchu.
Błeee.. dziewczyna z dziewczyną, ale to obleśne.Ja nigdy bym się nie pocałowała z laską nigdy.. no way.! na samą myśl tego pocałunku,aż się wzdrygnęłam.
* * *
Po rówynch 40 minutach byłam już gotowa. Na dole powitał mnie odrazu zapach ciepłych sandwichy.na samą myśl o tych kanapeczkach pociekła mi przysłowiowa ślinka.
Weszłam więc do kuchni rozgościłam się na krześle przy kuchennym blacie i patrzyłam jak moja przyjaciółka paraduje w fartuszku z łopatką w ręku po kuchni.
Jednak bardziej moją uwage przykuła sterta sandwichy.
- Kto to zje?- zwróciłam się do blondynki
- No kto.. to chyba oczywiste, że ja.- powiedziała grzebiąc w tosterze i mamrocząc przekleństwa pod nosem
-A co ze mną?- spytałam z uśmiechem na twarzy
Po tych słowach Kinga odsunęła dużą sterte kanapek, a moim oczom ukazał się malutki, deserowy talerzyk z dwoma sandwichami. Uśmiech odrazu zszedł mi z twarzy.
-Co to kurwa jest?- spytałam
- Booże.. Mira jaka ty tępa strzała jesteś. To są sandwiche - powiedziała machając mi przed nosem łopatką
- No to ja widze, że sandwiche.
- To co się debilu głupio pytasz ?- spytała z udawaną powagą
- Bo ty sobie kurwa kpisz. Tylko dwa.. a co z resztą, tą.. tą - mówiłam machając rękami i pokazując jak wielka jest ta sterta kanapek- stertą
- To chyba logiczne, że ja to zjem.heelooooł!
- Nie dość, że zboczuch to pierdolony habosz pieroński- mruknęłam pod nosem, ale najwidoczniej to usłyszała bo okryła swoje śniadanie ciałem.Wzięłam więc pierwszą lepszą rzecz, którą miałam pod ręką, była to drewniana łyżka. Wskoczyłam na stół z bitewnym okrzykiem
- Broń się..!
Kinga spojrzała na mnie z góry do dołu, zrobiła minę "WTF?" i wybuchnęła śmiechem
- Z czego sie pizdo śmiejesz ? - spytałam jej
- Ja pierdole..Mira! Ty to potrafisz rozbawić człowieka z samego rana. Podciągnij lepiej spodnie.
Spojrzałam w dół no i faktycznie, zapomniałam zapiąć spodni, które pod wpływem skoku zjechały w dół.
- Dobra... wyśmiewco jemy i jedziemy.
* * *
(perspektywa Kingi)
W sumie trochę zmieniłam moje plany, bo najpierw udamy się w kierunku niespodzianki a potem pojedziemy do Milkshake City.
Właśnie jedziemy i to własnym autem. A to dzięki kuzynce Mirelli, która nam je załatwiła.. moje życie jest piękne. Jednak za nim Mira zeszła do garażu spakowałam do naszego kochanego cudeńka dwie torby na trening.
No tak wczoraj wieczorem jak wróciłyśmy z zakupów poszukałam kilku klubów i zazdwoniłam do jednego, do którego miałyśmy najbliżej i zaprosili nas na trening. I musze przyznac byłam w szoku, jednak niech te szmaty z Ruchu teraz mi zazdroszczę. huehueue.
Ale wracając do rzeczy, to dzięki sytuacji Mirelli mamy 2 miesiące tzw. okresu sprawdzającego. I dopiero po nim powiedzą nam czy nas chcą czy nie. To w sumie dobrze.
Gdy Mira zeszła do garażu wsiadłyśmy do naszego cacka, ja oczywiście za kierownicą i ruszyłysmy przed siebie.
- Gdzie mnie wywozisz ? - spytała Mira
- Do lasu, zgwałcić Cię - odpowiedziałam z lekkim sarkazmem.
- Aha.. fajnie, dzięki, że mnie uświadomiłaś. Wiesz jednak wolałabym, żeby to był przystojny brunet, a nie najlepsza przyjaciółka
- Sponioo.. nie to nie..- i pokazałam jej język.
Mira włączyła radio, speaker zapowiedział jakiś znany boysband jednak nie wymienił nazwy.Postanowiłyśmy więc posłuchać audycji do końca, bo w sumie same jeszcze 2,5 lata temu jarałyśmy się tutejszym boysbandem, których nazwa brzmiała jakoś.. One Kirection.. nie nie tak.. a już wiem One Direction.
Jednak z moich rozważań bardzo inteligentnych na temat nazwy brytyjskiego zespołu wyrwał mnie krzyk Mirelli
- AAAaaaaa.!! Czy ty słyszysz to samo co ja..?!- zaczęła mi krzyczeć do ucha
- Jak się zamkniesz to usłysze bo jak na razie słysze twoje piski, które nie traktują łagodnie moich uszu.
Gdy tylko się uspokoiła usłyszałam wkońcu słowa piosenki:
Baby You light up my world like nobody else
the way that you flip your hair gets me overwhelmed
Gdzieś to już słyszałam, tylko gdzie..
- I.. iii.. ii..?- wyła Mira
- Co ii ?- spytałam
- Wiesz kto to jestt.?!
- Aa.. One Direction - jednak potrzebowałam chwili, żeby sobie przypomnieć dokładnie.o kogo chodzi.- Powiem Ci, że przed chwilą o nich myślałam.
- Dobrze,że nam przeszło co nie.. ?- spytała
- Tak i to bardzo dobrze - odpowiedziałam troche smutna
- A kiedy będziemy na miejscu? - spytała jeszcze raz
- Za 2 minuty będziemy na miejscu - odpowiedziałam i skupiłam się na drodze.
Gdy dojechałyśmy na miejsce Mira spojrzała na mnie, potem na torby, które wyciągałam z bagażnika, na mnie, znowu na torby jeszcze raz na mnie a potem na hale.
- Ooo nie, nie, nie i jeszcze raz nie.. ty chyba nie myślisz, że..
-Jak najbardziej tak - przerwałam jej połowie zdania. - Idziemy tam razem. Jak coś możemy zrezygnować po 2 miesiącach
- Po iluuuu ? - wydarła się na 3/4 ulicy.
- Dwóch miesiącach - powtórzyłam ze spokojem podając jej torbę
- Czy Ciebie pojebało?
- Nieee, ale wiesz to okres przygotowawczy więc po2 tygodniach będziesz mogła zrezygnować
- Dobra, niech stracę 2 tygodnie, a potem stamtąd wychodze. - powiedziała trochę zła podchodząc do mnie i chwytając za rękę.- Ale to razem tak ?
- Razem - odpowiedziałam mając uśmiech na twarzy
- To chodźmy na trening - powiedziała poważnym i stanowczym głosem i ruszyła przed siebie. Ja stałam jak zaczarowana.
- Co tak stoisz jak ten ciul. Chcesz się spóźnić na pierwszy trening?
- Ymmm.. niee.- odpowiedziałam i ruszyłam za nią
* * *
Po treningu postanowiłam wziąść przyjaciółkę w nagrodę do Milkshake City, a wieczorem do klubu na impreze. Co na pewno poprawi jej humor.
( w tym samym czasie-perspektywa Zayna)
Noo.. nareszcie w domu.. pomyślałem gdy podjechaliśmy pod nasz dom. Przez te kilka tygodni spędzonych w USA zatęskniłem za moim pokojem i łóżkiem.
- No chłopaki - zwrócił się do nas Paul nasz manager -wnosicie walizki do pokoi i od tego momentu macie 2 miesiące wolnego ode mnie i wszystkiego co związane jest z tym biznesem.
- Yeeeeaaah- krzyknęliśmy wszyscy razem, po czym cała czwórka ruszyła w strone jednych drzwi, a ja siedziałam i patrzyłem na te tępe strzały co zrobią.
- Czeekaj.. - krzyknął Horan na co cała czwórka zatrzymała się w miejscu - ja pierwszy - już miał wychodzić jednak reszta bandy mu na to nie pozwoliła.
- Ja chciałbyś grubasie - rzucił Styles
- Eeej.. ranisz.
- ejejeje..! - odezwał się tym razem Louis- Starsi mają pierwszeństwo - i rzucił się na klamkę
Do tej bandy dołączył jeszcze Liam, tłumacząc im kto i dlaczego powinnien wyjść. Przewróciłem teatralnie oczami, otworzyłem drzwi z mojej strony i wychodząc krzyknałem do nich
- Debile to auto ma 2 pary drzwi z tyłu - i poszedłem wyciągnąć walizki.
Po 5 minutach załapli o co chodzi i udało im się wydostać z auta. Każdy z nas wziął swoje walizki i ruszliśmy do swoich pokoi.
- Baandaa! - krzyknął Lou- Idziemy do naszego ulubionego, ukochanego, różowego Milkshake City?
- Taaaaak - krzyknęłiśmy wszyscy ze swoich pokoi.
- Too moje słodziaki - darł się Lou za 10 minut wszyscy czekacie na dole.
Lezałem na łóżku i wpatrywałem się w sufit, uwielbiałem te chwile ciszy gdy nic,ani nikt mi nie przeszkadzał.
-AAAAAAAAA - mówiłem już, że lubię te chwile gdy mi nikt nie przeszkadza, zmieniam zdanie ja je poprostu uwielbiam. Wstałem więc z łóżka i skierowałem się w stronę pokoju Irlandczyka, z którego dobiegał krzyk radości.
- Niall - zaczął Liam - co się stało?! Otwarli nowe Nandos?
Drugi rodział.. miał być trochę dłuższy i jest, ale postanowiłam go podzielić na dwie części. !
Więc bardzo ładnie proszę o komentarze, co sądzicie i wgl.
Pozdrawiam i całuję
K.
poniedziałek, 14 maja 2012
Rozdział 1
posłuchaj ---> We are Young Fun ft. Janelle Monáe
(perspektywa Kingi)
- Miraa.. no już rusz tą dupę - powiedziałam do przyjaciółki
- Jeszcze chwilę.., to że ty się tak szybko pożegnałaś w tak szybkim tempie nie znaczy, że ja też tak muszę.
Bożeeee... pomyślałam, znając życie się spóźnimy.
"Ostatni pasażerowie lotu 2345 z Warszawy do Londynu proszeni są na odprawe.Samolot odlatuje za 3 minuty."
Zajebiście, pewnie jeszcze ktoś mi czyta w myślach jeszcze tylko tego mi brakowało. Przecież już mam wystarczająco zrytą psyche.Pociągnąłem więc Mirellę za rękaw i biegiem ruszyłyśmy w kierunku bramek.Pomimo tego, że miałam dwie duże walizki i gitare, bieg nie szedł mi aż tak źle czego nie można było powiedzieć, a miała ona tylko dwie też duże walizki.
- Miraaaa!!- krzyknęłam do tyłu-rusz te dupsko bo się jeszcze spóźnimy!
- Oj.. no weź- usłyszałam w odpowiedzi. - ja juz od 3 lat nie trenuje, a ty miałaś ostatni trening trzy dni temu. Chyba jakaś różnica jest- mówiła dalej biegnąc, nie żeby coś, ale szacunek to się jej należy- Boże Wszechmogący jeśli tam jesteś to dziękuje Ci za moje płuca - dodała
Jak zawsze( bo to, że wszędzie się spóźniałyśmy było dla wszystkich normą) wbiegłyśmy do tego samolotu ostatnie.Usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach i uspokajałyśmy oddech.
Wyjrzałam więc przez okno, ostatni raz spoglądając na Polskie lotnisko. Tyle wspomnień z tym krajem, tyle.. ehh.. szkoda gadać.
W sumie kto by pomyślał, że ja wraz z Mirką będziemy mieszkały i studiowały w Londynie. Jeszcze 3 lata temu, każdy kto to usłyszał śmiał się z nas, naszego pomysłu i naszych marzeń.Teraz mogłam ich wszystkich pozdrowić środkowym palcem i w sumie to zrobiłam na zakończenie roku szkolnego. Gdy czytali kto gdzie będzie studiował. Gdy wszyscy się o tym dowiedzieli odrazu z Mira zyskałyśmy "przyjaciół", a ja bezczelnie pozdrowiłam ich środkowym palcem, używając grzecznego zwrotu"pierdolcie się".
Mina mojego wychowawcy i całej klasy bezcenna.A jednak warto było tak zakończyć sztuczne znajomości z liceum.
(perspektywa Kingi)
- Miraa.. no już rusz tą dupę - powiedziałam do przyjaciółki
- Jeszcze chwilę.., to że ty się tak szybko pożegnałaś w tak szybkim tempie nie znaczy, że ja też tak muszę.
Bożeeee... pomyślałam, znając życie się spóźnimy.
"Ostatni pasażerowie lotu 2345 z Warszawy do Londynu proszeni są na odprawe.Samolot odlatuje za 3 minuty."
Zajebiście, pewnie jeszcze ktoś mi czyta w myślach jeszcze tylko tego mi brakowało. Przecież już mam wystarczająco zrytą psyche.Pociągnąłem więc Mirellę za rękaw i biegiem ruszyłyśmy w kierunku bramek.Pomimo tego, że miałam dwie duże walizki i gitare, bieg nie szedł mi aż tak źle czego nie można było powiedzieć, a miała ona tylko dwie też duże walizki.
- Miraaaa!!- krzyknęłam do tyłu-rusz te dupsko bo się jeszcze spóźnimy!
- Oj.. no weź- usłyszałam w odpowiedzi. - ja juz od 3 lat nie trenuje, a ty miałaś ostatni trening trzy dni temu. Chyba jakaś różnica jest- mówiła dalej biegnąc, nie żeby coś, ale szacunek to się jej należy- Boże Wszechmogący jeśli tam jesteś to dziękuje Ci za moje płuca - dodała
Jak zawsze( bo to, że wszędzie się spóźniałyśmy było dla wszystkich normą) wbiegłyśmy do tego samolotu ostatnie.Usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach i uspokajałyśmy oddech.
Wyjrzałam więc przez okno, ostatni raz spoglądając na Polskie lotnisko. Tyle wspomnień z tym krajem, tyle.. ehh.. szkoda gadać.
W sumie kto by pomyślał, że ja wraz z Mirką będziemy mieszkały i studiowały w Londynie. Jeszcze 3 lata temu, każdy kto to usłyszał śmiał się z nas, naszego pomysłu i naszych marzeń.Teraz mogłam ich wszystkich pozdrowić środkowym palcem i w sumie to zrobiłam na zakończenie roku szkolnego. Gdy czytali kto gdzie będzie studiował. Gdy wszyscy się o tym dowiedzieli odrazu z Mira zyskałyśmy "przyjaciół", a ja bezczelnie pozdrowiłam ich środkowym palcem, używając grzecznego zwrotu"pierdolcie się".
Mina mojego wychowawcy i całej klasy bezcenna.A jednak warto było tak zakończyć sztuczne znajomości z liceum.
-Kinga- zwróciła się do mnie przyjaciółka wyrywając mnie przy tym z moich inteligentnych rozmyślań.
- Słucham ?
- Wiesz.. od tego momentu czyli już teraz zaczynamy całkiem nowe zycie - łaaał..Mira i te jej "poważne" rozkminy.
- Wiem i coo z tego ? -spytałam ją
- No bo wiesz.. zaczniemy je razem, a razem to zawsze jakoś raźniej niż samemu - powiedziała i także spojrzała kierunku okna. - będzie Ci ich brakować?
- Hmm ?
- Kolejny zawias ? Księżniczko wake up!
- No no no.. myślałam o tym, że...
- Że... ?!
- Weź mi nie przerywaj - powiedziałam z uśmiechem na twarzy - stwierdziałam, że jednak będzie mi brakowało piłki ręcznej i tych wszystkich kretynów, których poznałam w Polsce. I wiesz - ciągnęłam dalej swój wywód - stwierdziłam, że fajnie byłoby znowu grać więc pomyślałam, żeby poszukać w Londynie jakiegoś klubu, żeby móc grać. No i tak się dalej zastanawiałam czy byś nie chciała ze mną spróbować?Nie chciałabyś ze mną spróbować?- spytałam
No bo w sumie to właśnie dzięki piłce ręcznej,a mianowicie na treningach się poznałyśmy.Przez 5 lat razem chodziłyśmy do jednej szkoły tym 3 lata liceum razem w klasie.
A teraz skończyłysmy liceum, zdałyśmy perfekcyjnie matury i jedziemy w pizdu.
-Wiesz.. -usłyszałam w odpowiedzi- wszystko da się załatwić, a jeśli chodzi o mnie.To czemu nie zawsze warto spróbować.
'Prosze zapiąć pasy, za chwilę odbędzie się start samolotu. Życzymy miłej podróży'
Gdy usłyszałyśmy głos stewardesy, zrobiłyśmy to o co nas prosiła po czym złapałyśmy się za ręce. spojrzałyśmy na zegarek 08:08, czyli czas pomyśleć życzenie. Zamknęłyśmy więc oczy, każda z nas pomyślała życzenie i poczułyśmy nagły ucisk żołądka spowodowany startem i wzbiciem się samolotu w powietrze.
- To co razem?-spytała Mira
-Razem - odpowiedziałam
Po chwili włożyłam słuchawki w uszy, zamknęłam oczy i odleciałam w ramiona Morfeusza. Po chwili poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię.Zaczęłam otwierać moje zmęczone oczka i ujrzałam nad sobą twarz Miry.
- Ja pierdole, czego ty chcesz daj mi spać..
- Jaa.. yhym chciałabyś geniuszu. Jesteśmy na miejscu w Londynie więc rusz swoje szanowne cztery litery z tego fotelu
- Dobraa.. ja nie moge zaraz wdupie lacie i to z podeszwami. Żeby człowiek nie mógł się wyspać w samolocie- zaczęłam komentować.
- A ta zaś z tymi laciami- skomentowała Mira i skierowała się w stronę wyjścia poszłam więc za nią.
Po chwili moim oczom ukazało się ogromne lotnisko.
Byłam pod wielkim wrażeniem pomimo tego, że byłam już tu wcześniej. Londyn nadal sprawiał, że zapierało mi dech w piersi.
-Chodźmy krzyknęła Mira, mamy jeszcze dużo roboty.- No tak w sumie racja, dlatego specjalnie przyjechałyśmy tydzień przed rozpoczęciem roku akademickiego by pozałatawiać wszystkie niezbędne formalności.
* * *
- Ijeee... na zdjęciach nie wyglądał tak pięknie jak teraz na żywo - usłyszałam od Miry.
Własnie stałyśmy przed naszym nowym mieszkaniem, albo prostując domem. Mieszkałyśmy w normalnym domku. Czad, teraz to się zacznie party hard.
- No masz racje - odpowiedziałam - podoba mi się tu, ale wiesz co... zamiast tu sterczeć wole wejść już do środka a ty?
- Ja w sumie też -odpowiedziała.
Wzięłyśmy więc wszystkie nasze toboły i weszłyśmy do środka. I kolejny raz tego dnia zapomniałam o tlenie. Mieszkanie było wprost cudowne, umeblowane w nowoczesnym stylu.
Rzuciłam w kąt graty i pobiegłam na piętro zająć pokój. W sumie Mira mnie uprzedziła i wzięła ten, który był z widokiem na podwórko, mi został ten z widokiem na sąsiedni domek.
Ciekawe kto tam mieszka..pomyślałam, pewnie nikt bo żaluzje sa pozasłaniane. Może nawet i lepiej bo nie będzie mnie nikt podglądywał. Zeszłam na dół po walizki i gitarę i zaczęłam sie rozpakowywać.W szafach miałam tyle miejsca, że to wszystko było tak piękne, że aż nie możliwe. Po chwili do pokoju wparowała Mirella
- Tee.. downie głupi - zaczyna się..
- Co debilu -odpowiedziałam
-Wiedziałaś, że masz osobną łazienkę? - spytała
- Y.. niee.. a co jest?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- No raczej, że tak .. o tam za tymi drzwiami - pokazała palcem, odrazu podbiegłam i otworzyłam te drzwi. Boże dziękuje Ci za osobę, która projektowała ten dom. pomyślałam.
- Kiniaa..- usłyszałam głos Miry zza drzwi prowadzących do mojej osobistej łazienki.
-Czeego? - krzyknęłam
- Tak patrzę i patrzę..
- I co widzisz - odpowiedziałam jej wchodząc do pokoju
- Że nasze szafki świecą pustkami..
- No iii ?
- Iiiii.
-iiiii..
-I....
-iii..
-Kurwa Kinga nie udawaj tępiej, za 30 minut widzimy się na dole i idziemy na zakupy. W końcu musimy jakoś wyglądać, a ja całego dnia nie zamierzam spędzić leżąc brzuchem do góry.
- Szkoda, bo ja miałam taki zamiar, ale w sumie dobra.. co mi szkodzi
- Fuuuck yeeaaah - usłyszałam jej krzyk na odchodne.
Wzięłam moje rzeczy do kąpieli i poszłam pod prysznic, w sumie co mi szkodzi. Zakupy z nia zawsze kończyły się jakimś przypałem, więc.. tym lepiej.
* * *
Do domu wróciłyśmy po okołu siedmiu godzinach chodzenia po sklepach. Moje nogi miału już serdecznie dość. Na prawdę czuję podziw i szacunek do kobiet, które potrafią tyle godzin chodzić w szpilkach bo mnie w moich ulubionych Conversach nogi bolały.
Ale po takich zakupach wróciłyśmy obładowane z góry do dołu.
Przybyło nam kilkadziesiąt koszulek, kilka sukienek i spódnic, kilka par butów, kilka par spodni, swetry, marynarki i to co pokochałam odrazu jak ujrzałam na wystawie czyli czerwona bluza z kapturem z Jack Wills'a.
Doobra.. pierwszy rozdział za mną. Może troche nudny i zero akcji, ale to początki. Obiecuje, że kolejne będą już o wiele ciekawsze. Dziękuje za uwage.
K.
P.S
Mam nadzieje, że M się ogarnie i napisze kilka pomysłów na rozdziały.
Dobrej nocyy.. Good night everyone.xx
- Słucham ?
- Wiesz.. od tego momentu czyli już teraz zaczynamy całkiem nowe zycie - łaaał..Mira i te jej "poważne" rozkminy.
- Wiem i coo z tego ? -spytałam ją
- No bo wiesz.. zaczniemy je razem, a razem to zawsze jakoś raźniej niż samemu - powiedziała i także spojrzała kierunku okna. - będzie Ci ich brakować?
- Hmm ?
- Kolejny zawias ? Księżniczko wake up!
- No no no.. myślałam o tym, że...
- Że... ?!
- Weź mi nie przerywaj - powiedziałam z uśmiechem na twarzy - stwierdziałam, że jednak będzie mi brakowało piłki ręcznej i tych wszystkich kretynów, których poznałam w Polsce. I wiesz - ciągnęłam dalej swój wywód - stwierdziłam, że fajnie byłoby znowu grać więc pomyślałam, żeby poszukać w Londynie jakiegoś klubu, żeby móc grać. No i tak się dalej zastanawiałam czy byś nie chciała ze mną spróbować?Nie chciałabyś ze mną spróbować?- spytałam
No bo w sumie to właśnie dzięki piłce ręcznej,a mianowicie na treningach się poznałyśmy.Przez 5 lat razem chodziłyśmy do jednej szkoły tym 3 lata liceum razem w klasie.
A teraz skończyłysmy liceum, zdałyśmy perfekcyjnie matury i jedziemy w pizdu.
-Wiesz.. -usłyszałam w odpowiedzi- wszystko da się załatwić, a jeśli chodzi o mnie.To czemu nie zawsze warto spróbować.
'Prosze zapiąć pasy, za chwilę odbędzie się start samolotu. Życzymy miłej podróży'
Gdy usłyszałyśmy głos stewardesy, zrobiłyśmy to o co nas prosiła po czym złapałyśmy się za ręce. spojrzałyśmy na zegarek 08:08, czyli czas pomyśleć życzenie. Zamknęłyśmy więc oczy, każda z nas pomyślała życzenie i poczułyśmy nagły ucisk żołądka spowodowany startem i wzbiciem się samolotu w powietrze.
- To co razem?-spytała Mira
-Razem - odpowiedziałam
Po chwili włożyłam słuchawki w uszy, zamknęłam oczy i odleciałam w ramiona Morfeusza. Po chwili poczułam jak ktoś szturcha mnie w ramię.Zaczęłam otwierać moje zmęczone oczka i ujrzałam nad sobą twarz Miry.
- Ja pierdole, czego ty chcesz daj mi spać..
- Jaa.. yhym chciałabyś geniuszu. Jesteśmy na miejscu w Londynie więc rusz swoje szanowne cztery litery z tego fotelu
- Dobraa.. ja nie moge zaraz wdupie lacie i to z podeszwami. Żeby człowiek nie mógł się wyspać w samolocie- zaczęłam komentować.
- A ta zaś z tymi laciami- skomentowała Mira i skierowała się w stronę wyjścia poszłam więc za nią.
Po chwili moim oczom ukazało się ogromne lotnisko.
Byłam pod wielkim wrażeniem pomimo tego, że byłam już tu wcześniej. Londyn nadal sprawiał, że zapierało mi dech w piersi.
-Chodźmy krzyknęła Mira, mamy jeszcze dużo roboty.- No tak w sumie racja, dlatego specjalnie przyjechałyśmy tydzień przed rozpoczęciem roku akademickiego by pozałatawiać wszystkie niezbędne formalności.
* * *
- Ijeee... na zdjęciach nie wyglądał tak pięknie jak teraz na żywo - usłyszałam od Miry.
Własnie stałyśmy przed naszym nowym mieszkaniem, albo prostując domem. Mieszkałyśmy w normalnym domku. Czad, teraz to się zacznie party hard.
- No masz racje - odpowiedziałam - podoba mi się tu, ale wiesz co... zamiast tu sterczeć wole wejść już do środka a ty?
- Ja w sumie też -odpowiedziała.
Wzięłyśmy więc wszystkie nasze toboły i weszłyśmy do środka. I kolejny raz tego dnia zapomniałam o tlenie. Mieszkanie było wprost cudowne, umeblowane w nowoczesnym stylu.
Rzuciłam w kąt graty i pobiegłam na piętro zająć pokój. W sumie Mira mnie uprzedziła i wzięła ten, który był z widokiem na podwórko, mi został ten z widokiem na sąsiedni domek.
Ciekawe kto tam mieszka..pomyślałam, pewnie nikt bo żaluzje sa pozasłaniane. Może nawet i lepiej bo nie będzie mnie nikt podglądywał. Zeszłam na dół po walizki i gitarę i zaczęłam sie rozpakowywać.W szafach miałam tyle miejsca, że to wszystko było tak piękne, że aż nie możliwe. Po chwili do pokoju wparowała Mirella
- Tee.. downie głupi - zaczyna się..
- Co debilu -odpowiedziałam
-Wiedziałaś, że masz osobną łazienkę? - spytała
- Y.. niee.. a co jest?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- No raczej, że tak .. o tam za tymi drzwiami - pokazała palcem, odrazu podbiegłam i otworzyłam te drzwi. Boże dziękuje Ci za osobę, która projektowała ten dom. pomyślałam.
- Kiniaa..- usłyszałam głos Miry zza drzwi prowadzących do mojej osobistej łazienki.
-Czeego? - krzyknęłam
- Tak patrzę i patrzę..
- I co widzisz - odpowiedziałam jej wchodząc do pokoju
- Że nasze szafki świecą pustkami..
- No iii ?
- Iiiii.
-iiiii..
-I....
-iii..
-Kurwa Kinga nie udawaj tępiej, za 30 minut widzimy się na dole i idziemy na zakupy. W końcu musimy jakoś wyglądać, a ja całego dnia nie zamierzam spędzić leżąc brzuchem do góry.
- Szkoda, bo ja miałam taki zamiar, ale w sumie dobra.. co mi szkodzi
- Fuuuck yeeaaah - usłyszałam jej krzyk na odchodne.
Wzięłam moje rzeczy do kąpieli i poszłam pod prysznic, w sumie co mi szkodzi. Zakupy z nia zawsze kończyły się jakimś przypałem, więc.. tym lepiej.
* * *
Do domu wróciłyśmy po okołu siedmiu godzinach chodzenia po sklepach. Moje nogi miału już serdecznie dość. Na prawdę czuję podziw i szacunek do kobiet, które potrafią tyle godzin chodzić w szpilkach bo mnie w moich ulubionych Conversach nogi bolały.
Ale po takich zakupach wróciłyśmy obładowane z góry do dołu.
Przybyło nam kilkadziesiąt koszulek, kilka sukienek i spódnic, kilka par butów, kilka par spodni, swetry, marynarki i to co pokochałam odrazu jak ujrzałam na wystawie czyli czerwona bluza z kapturem z Jack Wills'a.
Doobra.. pierwszy rozdział za mną. Może troche nudny i zero akcji, ale to początki. Obiecuje, że kolejne będą już o wiele ciekawsze. Dziękuje za uwage.
K.
P.S
Mam nadzieje, że M się ogarnie i napisze kilka pomysłów na rozdziały.
Dobrej nocyy.. Good night everyone.xx
Bohaterzy
"Zaraz wdupie lacie.. z podeszwą"
Mirella "Mira" 19 lat
"Ty zaś z tymi laciami.. weź ogarnij"
Niall Horan 19 lat
"Jeść.. jeść.. jeść.. Horan być głodny, a głodny Irlandczyk to zły irlandczyk"
Harry Styles 19 lat
"Odejdź, błagam odejdź zmoro nieczysta z tym elektrycznym niszczatorem moich boskich loczków"
Louis Tomlinson.19 lat
"Bo paski... to takie coś.. w czym dobrze jest mi i tylko mi."
Liam Payne 19 lat
"Droga młodzieży, proszę zachowywać jak należy to w końcu miejsce publiczne"
Zayn Malik 19 lat
"Niee.. co mu zrobiliście? Za nie oddam wszystkie moje słodycze, które mam w pokoju.
Tylko prosze nie róbcie mu krzywdy."
Więc zapraszamy na kolejnego bloga gdzie występuje One Direction.
K&M
K&M
Prolog, ale bardziej opis.
Dwie najlepsze przyjaciółki wyjeżdżają z Polski do Londynu, by tam studiować.
Zamieszkują razem w wynajętym przez nie domu, który jak się później okazuje
sąsiaduje z domem znanego brytyjskiego boysbandu.
Ich życie zmieni się o 180 stopni gdy poznają tych pięciu wariatów.
Czy rozkwitnie jakikolwiek romans?
Czy dziewczyny spełnią swoje największe marzenie?
Czy ich przyjaźnie w Polsce przetrwają?
Na te i na inne pytania znajdziecie odpowiedź czytając to opowiadanie.
Czy rozkwitnie jakikolwiek romans?
Czy dziewczyny spełnią swoje największe marzenie?
Czy ich przyjaźnie w Polsce przetrwają?
Na te i na inne pytania znajdziecie odpowiedź czytając to opowiadanie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






